
Perahera przychodziw lipcu.
5 min czytania
Kandy · jezioro
Czym naprawdę jest Esala Perahera, jak ustawić się na nią dobrze i dlaczego tłum ostatniej nocy jest częścią wydarzenia, a nie przeszkodą.
Esala Perahera to doroczna procesja odbywająca się w Kandy w lipcu i sierpniu, ściślej w księżycowym miesiącu Esala, który zaczyna się pod koniec lipca i sięga początku sierpnia. Procesja wyrusza ze Świątyni Zęba, Dalada Maligawy, i okrąża jezioro oraz okoliczne ulice przez dziesięć kolejnych nocy, z każdą nocą dłuższa. Ostatnia noc, Maha Perahera, jest najdłuższa, zaczyna się o zmierzchu i trwa godzinami. W większości lat Maha Perahera wypada w sierpniu, a jej dokładną datę wyznacza pełnia Nikini.
Data się przesuwa i przesuwa się późno. Perahera jest przypisana do kalendarza księżycowego, nie cywilnego, więc dziesięć nocy wypada co roku inaczej, a ostateczny termin potwierdza Maligawa w swoim czasie. To znaczy więcej, niż brzmi: trybuny, pokoje z widokiem na trasę i kierowcy, którzy potrafią do nich dojechać, są zarezerwowani na długo przed tym, zanim większość podróżnych zdecyduje, w którym miesiącu przyjeżdża. Trzymamy rezerwacje warunkowe na spodziewane okno i potwierdzamy je w chwili ogłoszenia dat.
Co właściwie jest niesione
Perahera nie jest wydarzeniem turystycznym, w którym przypadkiem biorą udział słonie. To procesja religijna, w której świętą skrzynkę uważaną za relikwiarz Zęba Buddy niesie na grzbiecie Kłowiec z Maligawy przez ulice Kandy. Kłowiec, zawsze samiec o wielkości i usposobieniu odpowiednich do okazji, dźwiga bogato zdobiony klejnotami howdah. Idzie w środku procesji słoni, bębniarzy, tancerzy i pochodników, którzy ćwiczyli swoje role przez miesiące. Tłum zgromadzony ostatniej nocy jest tam dla przejścia relikwii. O to w tym wydarzeniu chodzi.
Warto patrzeć na bębniarzy, a nie na słonie, przynajmniej przez pierwszy odcinek. Grający na geta bera prowadzą kolejne sekcje, a tancerze, którzy za nimi idą, należą do szkół mających własny repertuar, więc procesja nie jest jednym powtarzanym występem, lecz ich sekwencją, każdy o innym pulsie. Trzaskający z batów idą przed pierwszymi słoniami, żeby oczyścić drogę, a dźwięk dociera na długo przed tym, zanim cokolwiek widać. Zanim Kłowiec się zbliży, słucha się już od ponad godziny, i o to chodzi: procesja uczy, jak jej słuchać, zanim pokaże to, po co się przyszło.
Gdzie się siedzi i dlaczego to ważne
Siedzi się przez cały czas na zarezerwowanym miejscu na trybunie krytej płótnem, przy drodze nad jeziorem, na tyle blisko, by czuć ciepło pochodni i słyszeć różnicę między bębnieniem kandyjskim a nizinnym. Warte zajęcia są trybuny zwrócone ku obwodowi jeziora w punkcie, w którym procesja skręca: to tam po raz pierwszy widać ją na całej długości. Kłowiec z Maligawy przechodzi mniej więcej w połowie, otoczony pochodnikami i urzędnikami Dalada Maligawy w bieli. Nie widzi się go najpierw. Słychać zmianę w tłumie.
Warto planować długi wieczór, a nie wydarzenie. Trybuny otwierają się na długo przed tym, zanim procesja do nich dojdzie, a droga zamyka się jeszcze wcześniej, więc siedzi się dobrą chwilę, zanim cokolwiek się zacznie, i zostaje się tam godzinami, gdy się już zacznie. Warto wziąć poduszkę, jeśli plecy tego wymagają, coś na ramiona po zmroku i mniej rzeczy w torbie, niż się wydaje potrzebne. Wcześniejsze wyjście jest możliwe w teorii i nieprzyjemne w praktyce, bo tłum za trybunami jest najgęstszy dokładnie wtedy, gdy procesja jest najlepsza.
Rezerwacje i tydzień wokół nich
Kandy w czasie Perahery jest wykupione w centrum i wokół jeziora od połowy lipca. Obiekty z widokiem na trasę procesji z prywatnego tarasu, a jest ich niewiele, znikają do marca na sierpniowe okno. Trybuny i noclegi organizujemy jako całość; jedno bez drugiego daje doświadczenie okrojone. Droga z Colombo w dniu Maha Perahery to długa jazda, która w ruchu tygodnia procesji robi się znacznie dłuższa; prowadzimy gości przez góry tak, by dotarli do Kandy poprzedniego popołudnia, co pozwala odwiedzić Maligawę i zbudować kontekst, dzięki któremu procesja staje się czytelna, zanim się zacznie.
Sama Maligawa jest warta poranka poprzedniego dnia i czegoś wymaga: zakrytych ramion i kolan, butów zostawionych przy wejściu, ubrania białego albo stonowanego, a nie jaskrawego. To czynne miejsce kultu z kolejką pielgrzymów niosących kwiaty lotosu, a nie zabytek z kasą biletową, i tę różnicę widać po tym, jak ludzie się w nim poruszają. Wizyta najpierw czyni procesję czytelną. Bez niej Perahera jest widowiskiem; z nią rozumie się, dlaczego skrzynka jest w środku, a wszystko inne ułożone jest wokół jej przejścia.
Dziesięć nocy i wybór między nimi
Procesja idzie przez dziesięć nocy o różnej długości. Pierwsze noce, Kumbal Perahera, są mniejsze i znacznie łatwiejsze do obejrzenia: trybuny są dostępne, trasy przejezdne, a procesja stanowi ułamek swojego finalnego rozmiaru. Dla gościa, który po raz pierwszy trafia na taką okazję, trzecia noc Kumbal Perahery jest wprowadzeniem łatwiejszym do udźwignięcia. Maha Perahera ostatniej nocy jest tą wartą podróży, ale wcześniejsze noce nie są przygotowaniem: są inną, cichszą wersją tego samego.
Słowo o fotografowaniu, skoro niemal każdy ma taki zamiar. Lampa błyskowa jest natrętna z bliska, a światło i tak jest trudne: procesję oświetla ogień i porusza się ona bez przerwy, więc udają się te kadry, które akceptują poruszenie, zamiast z nim walczyć. Bardziej użyteczną decyzją jest odłożenie aparatu na czas odcinka niosącego relikwię. Goście konsekwentnie mówią, że zapamiętali tę część, której nie sfotografowali, a tłum wokół też nie traktuje jej jako okazji do zdjęcia.
Dni między nocami też warto zaplanować. Kandy w tygodniu Perahery kładzie się późno i budzi wolno, więc poranki są częścią użyteczną: ogrody w Peradeniya przed upałem, spacer wokół jeziora, warsztaty we wsiach nad miastem, gdzie faktycznie powstają bębny i kostiumy. Goście, którzy traktują godziny dzienne jako regenerację, a nie zwiedzanie, mają znacznie więcej z wieczorów. Dziesięć kolejnych późnych wieczorów to nie jest plan, który ktokolwiek powinien próbować, i my takiego nie budujemy.
Podróż zbudowana wokół tego
Podróż do Kandy, która trafia w tydzień Maha Perahery, nie jest podróżą z doczepionym świętem. Jest inną podróżą niż w każdym innym tygodniu roku. Sri Lanka ma garść okazji tej skali, między innymi święto Nallur Kandaswamy w Jaffnie i święto Vel w Colombo, gdzie wydarzenie przebudowuje wszystko wokół siebie. Perahera jest tą, która ściąga z najdalsza. Wysyłamy na nią gości co roku.
Jeśli daty nie wypadają w danym oknie, uczciwa odpowiedź brzmi, że nie wypadają, i tak powiemy, zamiast budować gorszą wersję tego samego. Kandy ma Maligawę, wzgórza za nią i drogę w dół do kraju herbaty w każdym miesiącu roku, a podróż przez nie w kwietniu albo w listopadzie jest dobrą podróżą. Po prostu nie jest tą. Perahera jest warta zaplanowania roku wokół niej, a dla gości, którzy tak robią, staje się punktem stałym, na którym wiesza się resztę trasy.
“Kłowca z Maligawy nie widzi się najpierw. Słychać zmianę w tłumie.”