Wieloryby, których nie widzieliśmy.
luty · mmxxviMirissa
luty · mmxxvi · Mirissa · południowe wybrzeże

Wieloryby, którychnie widzieliśmy.

By Envoy

5 min czytania

Mirissa · południowe wybrzeże

Wczesny poranek na morzu, który dał nam zamiast tego godzinę z delfinami, płaski horyzont i kapitana mówiącego, że morze poradzi sobie lepiej za tydzień.

Łódź odbiła kwadrans po piątej, a morze miało kolor starej cyny. Do szóstej byliśmy dwie mile od brzegu, światło wstawało, a do siódmej wiedzieliśmy, że wieloryby nie przyjdą. Kapitan Ranil, który patrzy na tę wodę, odkąd był chłopcem, czytał falę przez dziesięć minut i powiedział tylko, że morze poradzi sobie lepiej za tydzień.

Zamiast tego dostaliśmy godzinę z delfinami zwyczajnymi. Długi ich sznur, czterysta albo więcej, szedł na południe w tempie, za którym łódź ledwo nadążała. Dwa razy przepłynęły pod nami, na tyle blisko, że dało się odczytać znaczenia, a raz mały podpłynął z boku i spojrzał w górę. Na małej łodzi zapada wtedy szczególny rodzaj ciszy.

Wróciliśmy o dziewiątej, zjedliśmy śniadanie na kotwicy w osłonie Parrot Rock i byliśmy na lądzie o dziesiątej. Goście powiedzieli, że to był najlepszy poranek całego wyjazdu. Nie zobaczyli wieloryba.

Nie zwróciliśmy opłaty. Wysłaliśmy ich w morze jeszcze raz, na nasz koszt, w następnym tygodniu. Zobaczyli trzy.

Sezon i wybrzeże, na którym trwa

Obserwacja wielorybów, jaką daje Sri Lanka, przesuwa się wokół wyspy razem z monsunami, dokładnie tak jak wszystko inne. Sezon południowy u Mirissy i Dondry trwa mniej więcej od listopada do kwietnia, gdy woda po tamtej stronie jest dość spokojna do pracy. Sezon wschodni u Trincomalee trwa mniej więcej od maja do września, co jest jego lustrzanym odbiciem i powodem, dla którego wyspa może to oferować przez większość roku bez udawania czegokolwiek.

Dondra Head, kawałek na wschód od Mirissy, jest najbardziej wysuniętym na południe punktem wyspy, a szelf kontynentalny podchodzi tam niezwykle blisko brzegu. To jest cały powód, dla którego to wybrzeże działa: głęboka woda jest osiągalna po dość krótkim wyjściu z portu, i dlatego łodzie mogą wyjść i wrócić w ciągu jednego poranka, zamiast robić z tego cały dzień.

Słowo o tym, co jeszcze przynosi ten sezon. Południowe miesiące wielorybie zbiegają się z ogólnie najspokojniejszą wodą na tym wybrzeżu, więc to samo okno, które wypuszcza łodzie, daje też Mirissę i Talallę w najlepszej formie, łagodniejsze fale w robocie i drogę wzdłuż wybrzeża w najmniej nerwowym stanie. Rezerwując wieloryby, zwykle rezerwuje się już dobre warunki na resztę tygodnia, i to jest zbieg okoliczności wart wykorzystania, a nie zignorowania.

Co realnie można zobaczyć

Zwierzęciem z nagłówka jest płetwal błękitny, największe zwierzę, jakie kiedykolwiek żyło, i naprawdę jest obecny w tych wodach, a nie jest plotką, która czasem się sprawdza. Kaszaloty widuje się regularnie, czasem w grupach. Poza wielorybami zwykłym widokiem są delfiny, w liczbach, które ludzi zaskakują: stada delfinów długoszczękich i zwyczajnych liczące kilkaset zwierząt są zwyczajnym porankiem, a nie szczęśliwym trafem.

Czego nikt nie powinien obiecywać, to samego spotkania. To dzikie zwierzęta na otwartej wodzie, a uczciwa skuteczność w dobrym sezonie jest wysoka, ale nie pełna, co jest zupełnie inną propozycją niż zoo i tak powinno być sprzedawane. Operator, który obiecuje wieloryby, albo jest źle poinformowany, albo zachowa się źle wobec zwierząt, żeby obietnicy dotrzymać, i oba te powody wystarczą, by zarezerwować u kogoś innego.

Mirissa nie jest jedynym portem wyjścia i dla części gości nie jest najlepszym. Kalpitiya na wybrzeżu północno-zachodnim daje inną propozycję: stada delfinów długoszczękich sięgające setek, mniej więcej od grudnia do kwietnia, z krótszym wyjściem i spokojną laguną za plecami. Trincomalee pokrywa drugą połowę roku. Jeśli zwierzęta są całym powodem wyjazdu, najpierw wybiera się wybrzeże, a resztę trasy buduje wokół niego, co jest odwrotnością tego, jak większość ludzi planuje, i jedynym sposobem, który niezawodnie działa.

Wybór łodzi

To jest decyzja, która przesądza o poranku, i nie chodzi w niej przede wszystkim o wygodę. Większe łodzie komercyjne biorą bardzo wielu ludzi, a ekonomia ich zapełniania popycha załogi do gonienia za spotkaniem, a potem do tłoczenia się wokół niego. Mniejsza łódź z mniejszą liczbą pasażerów i szyprem, który nie jest pod tą presją, zachowa dystans, wyłączy silnik i pozwoli zwierzęciu zdecydować o spotkaniu, co jest zarazem wersją etyczną i, jak się składa, znacznie lepszą do przeżycia z pokładu.

Zachowanie, którego należy wypatrywać, da się ocenić z pokładu. Łodzie powinny podchodzić z boku, a nie od czoła, trzymać pełen szacunku dystans, unikać przecinania drogi wielorybowi i nigdy nie wchodzić między matkę a młode. Jeśli jednostka, na której się jest, robi odwrotnie, poranek już się nie udał, niezależnie od tego, co się wynurzy. Pracujemy z niewielką liczbą operatorów i wybraliśmy ich za to, jak zachowują się wtedy, gdy nic się nie dzieje.

Wczesny start i samo morze

Łodzie wypływają po ciemku, a powodem jest wiatr, a nie ceremonia. Morze u tego wybrzeża jest najbardziej płaskie w pierwszym świetle i narasta przez poranek, więc wyjście kwadrans po piątej to różnica między morzem, na którym da się pracować, a nieprzyjemnym. Na lądzie zwykle jest się z powrotem w połowie poranka, z resztą dnia jeszcze nietkniętą, i to jest ta część, której goście konsekwentnie nie planują, a potem się z niej cieszą.

Warto wziąć środek na chorobę morską, nawet jeśli zwykle nie jest potrzebny. Fala za szelfem ma długi, powolny ruch, który łapie ludzi zupełnie odpornych na promach, a tabletki trzeba wziąć przed wejściem na pokład, a nie po tym, jak horyzont zacznie się ruszać. Jeść po, nie przed, trzymać wzrok na horyzoncie, a nie na telefonie, i siedzieć nisko i centralnie, jeśli woda pracuje.

Jeszcze jedna rzecz warta ustalenia z wyprzedzeniem. Łodzie zapełniają się wcześnie w sezonie, a te dobre i małe zapełniają się pierwsze, więc nie jest to decyzja do zostawienia na wieczór wcześniej przy recepcji hotelu. Warto też uzgodnić, co się dzieje, gdy morze rano nie pozwala: czy wyjście się przesuwa, czy w dostępnych dniach jest druga próba i kto podejmuje tę decyzję. Ustalenie tego na lądzie, zanim ktokolwiek stoi na nabrzeżu o wpół do piątej, usuwa jedyną część tej sprawy, która kiedykolwiek zamienia się w złą rozmowę.

Kiedy morze nie dowozi

Poranek opisany na początku tego tekstu jest tym, którego nikt nie planuje, a zaskakująco wielu ludzi ostatecznie go woli. Morze, które nie daje wielorybów, wciąż daje delfiny, ryby latające, żółwie, ptaki morskie pracujące nad ławicą i kilka godzin na otwartej wodzie o najlepszej porze dnia. To, czy czyta się to jako rozczarowanie, czy jako poranek, zależy niemal wyłącznie od tego, czego gościowi kazano się spodziewać przed wejściem na pokład, a to jest nasze zadanie, a nie kapitana.

Naszą zasadą, gdy morze nie dowozi, jest ta z notatki powyżej. Nie traktujemy opłaty jako transakcji, bo transakcją nigdy nie było spotkanie: był nią poranek, a poranek się wydarzył. Wysłanie ludzi w morze po raz drugi coś nas kosztuje i całkowicie zamyka sprawę, co jest lepszym wynikiem niż zwrot pieniędzy i przeprosiny za pogodę, nad którą nikt nie panuje.

W skrócie

Pytania z tego wpisu.

Koniec wpisu

Zapisane w: Mirissa · południowe wybrzeże, dnia .

Następny wpis

Pewna niedzielaw Galle.

Dalej →